czwartek, 10 lutego 2011

-Myślę, że powinnaś się już odczepić od tej całej nauki. W ogóle nie masz dla nas czasu, a sądzisz, że jesteśmy twoimi najlepszymi przyjaciółkami.
-No bo jesteście.-odpowiedziała szybko Angie.
-No bo jesteście. No to weź że się czymś zajmij z nami!
-Czym na przykład?
-Wiecie co?!-do pokoju wpadła zdyszana Thin.
-Nie, nie wiemy.-odpowiedziała z żartobliwą miną Ninn.
-No, ale słuchajcie. Wpadłam na pewien pomysł. Byłyście kiedyś nad Liviev Lake?
-Nie? A gdzie to jest?-zapytała zaciekawiona Angie, na chwilę odkładając zeszyt z biologii na bok.
-Niedaleko Island, w Ailand.
-To całkiem niedaleko. A co w związku z tym?
-Angie, a jak myślisz?-westchnęła ciężko Nina.-Ona ma kolejny pomysł. No, słuchamy, maleńka.
-Jedźmy tam, z chłopakami.
-A czy ciebie powaliło?
-Nie.
-Po co?-odezwała się Angie.
-No bo tam, w Ailand, nad Liviev jest taki mały domek. Chłopaki i tak chcieli zrobić imprezę, żeby nas zaprosić, ale nie mają gdzie, bo ich rodzice będą w domu. Hmm, więc jak? Angie, przekonaj Ninn.
-Ninn, przekonuję cię.
-No Angie.-krzyknęła żałośnie Thin.
-Yhyh, zadzwonię do Jordana.
Angie wzięła telefon i rozmawiała z Jordanem na temat imprezy: gdzie, kiedy, po co, kto będzie, czy nas zaprosi.
-No i?-zapytała od razu Thin, kiedy Angie odłożyła słuchawkę.
-Więc zadecydowali, że nad Liviev, jutro wieczorem.
-Jeest.
-Ej, Thin, spokojnie. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że zakochałaś się w Jordanie.
-Co?! Nie, nie.-zaprzeczyła walecznie Thin.
-Więc po co chcesz jechać do Ailand? Do chłopaków! A po co? Żeby mieć Jordana dla siebie!
-Grr, Ninn, uspokój się!-krzyknęła Angie, próbująca się uczyć na jutrzejszy test z biologii.
-Do cholery, Angie!-Ninn wyrwała Angie zeszyt, a w tym czasie Thin odebrała dzwoniący telefon.
-Tak? Jordan?-pisnęła szeptem, patrząc na nas.
-O Bosz.-Angie walnęła sobie dłonią w czoło.
-Tak? O Boże, jasne, że wam pomożemy. Liviev Lake, Ailand, no wiem przecież! Niezła będzie jazda, ale... Dlaczego tam prawie nikt nie mieszka? Co? Haha, duchy, dobre sobie, nieźle. No i czemu się śmiejesz? Jordan! Okej, paa.
-Co jest?-zapytała Thin Ninn.
-Jutro chłopaki urywają się z biologii, z tego testu, żeby przygotować tą chatę.
-Oj, to nic z tego!-prychnęła Angie.
-A bo?
-Przecież to test, na który uczę się kurde od piątku, przez cały weekend! Dziewczyny, błagam was.
-Nie pieprz, pojedziesz z nami.
-Nie pojadę. O, wiesz co? Ewentualnie przyjdę do was po tym teście. Poproszę panią Latview, żeby wypuściła mnie wcześniej.
-Okej. Ale tak na nogach?-zdziwiła się Thin.
-No a jak? W końcu Island jest niedaleko, a Ailand niedaleko Island, więc? Trafię jakoś. W końcu jezioro nie jest aż takie małe!
-A no tak, sam fakt to stwierdza.
-Właśnie. A teraz żegnam, do widzenia, muszę się pouczyć.
-Angie.
-Przepraszam, ale muszę. Spotkamy się jutro, w Ailand.
-Okej, pa.
-Pa, do jutra.
-No pa, dziewczyny.-odpowiedziała Angie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz